Auto czy
Traficar?

Ojej! Nigdy nie myślałem, że liczenie kosztów posiadania starego Volkswagena sprawi mi tyle bólu głowy. Czy carsharing faktycznie wychodzi taniej w polskim mieście? Sprawdziłem to na własnym portfelu!

Koszty stałe, które bolą

Wyobraźcie sobie, że moje auto stoi pod blokiem i... pożera pieniądze! Szok, prawda? Nawet jeśli nie przejadę ani jednego kilometra, muszę zapłacić za ubezpieczenie OC, przegląd techniczny i abonament parkingowy.

W carsharingu te wydatki po prostu nie istnieją. Płacę tylko za minuty i kilometry, a ubezpieczenie jest już wliczone w cenę. To niesamowite, jak bardzo obciążają nas opłaty, o których na co dzień w ogóle nie myślimka!

1200 PLN

Średni roczny koszt samego ubezpieczenia i przeglądów dla amatora.

0 PLN

Koszt utrzymania konta w aplikacji carsharingowej, gdy nie jeździsz.

Zmienne, czyli paliwo

Benzyna ciągle drożeje, a ja wciąż uczę się, jak spalić mniej paliwa w korkach na Legnickiej. W Traficarze nie obchodzi mnie cena na pylonie – po prostu jadę.

Ale uwaga! Jeśli utkniesz w gigantycznym korku, licznik minut w carsharingu może Cię niemile zaskoczyć. Własne auto w długich trasach wciąż wydaje mi się bardziej przewidywalne pod względem kosztów eksploatacji.

Close up of a fuel nozzle being inserted into a car gas tank

Wygoda kontra Realia

Własne cztery kółka

Zawsze pod ręką, moje graty w bagażniku i brak stresu, że ktoś inny zarezerwuje auto przed mną. Ale te naprawy i części... Ojej, to boli!

Moje wydatki

Magia Carsharingu

Parkuję w centrum za darmo! Wyobrażacie to sobie? Żadnych biletów parkingowych i szukania drobnych. Idealne na szybkie wypady, gdy nie chcesz martwić się o serwis.

Parkowanie w mieście

Co wybrać?

Jeśli robisz mniej niż 500 km miesięcznie, własne auto to luksus, na który mnie nie stać. Serio! Ale jeśli planujesz częste wyjazdy za miasto, własny pojazd wygrywa. Sprawdź mój dziennik, by nie popełnić moich błędów!